Portfolio to kilkadziesiąt zdjęć po selekcji. Katalog ma wszystkie, a przy każdym godzinę, obiektyw i ustawienia. Wskaż plik .lrcat, a policzy to Twoja przeglądarka, u Ciebie na dysku.
Zrobiłem to narzędzie, bo sam nie wiedziałem, którym obiektywem naprawdę pracuję. Sprawdziłem je na własnym katalogu z lat 2009-2026.
Działa z katalogami Lightroom Classic (.lrcat), także tymi po kilkadziesiąt GB. Analiza czyta plik kawałkami, więc nie zapycha pamięci.
Narzędzie liczy statystyki z pliku .lrcat, a ten plik jest na dysku komputera, na którym wywołujesz zdjęcia. Z telefonu nie ma czego wskazać. Weź ze sobą link, żeby nie szukać go później.
Zajmie Ci to minutę przy komputerze. Nic nie instalujesz i nie zakładasz konta.
Jeśli masz katalog .lrcat w chmurze i potrafisz go tu wskazać, proszę bardzo. Pobierz plik na urządzenie, inaczej przeglądarka nie da rady go przeczytać.
albo wskaż go na dysku
CZYTAM KAWAŁKAMI, TYLKO DO ODCZYTU
Najpewniejszy sposób: w Lightroomie Classic wejdź w Edycja → Ustawienia katalogu → Ogólne (na Macu: Lightroom Classic → Ustawienia katalogu) i kliknij Pokaż. Katalog podświetli się w folderze na dysku. Potem zamknij Lightroom i przeciągnij plik tutaj.
Masz zwykły Lightroom (ten z chmurą i telefonem), a nie Lightroom Classic? Tamta wersja nie tworzy pliku .lrcat, więc nie ma czego wskazać.
Plik jest czytany lokalnie, tylko do odczytu. Żadne dane nie są wysyłane na serwer, a katalog pozostaje nietknięty. Wolisz mieć pewność? Wskaż kopię katalogu zamiast oryginału.
Bez uploadu i bez instalacji. Plik zostaje na Twoim dysku, narzędzie tylko go czyta.
Zdjęcia, dni z aparatem, rekordowy dzień, obiektywy i rozkład w czasie. Wybierasz zakres: dzień, miesiąc, sezon, rok albo cały katalog.
Format pod Instagram (1080 × 1350) i LinkedIn (1200 × 1200), gotowy do publikacji.
Nie. Nie ma serwera, który by go przyjmował, nie ma konta i nie ma bazy danych. Liczenie dzieje się w Twojej przeglądarce. Możesz po wczytaniu strony rozłączyć internet, a analiza i tak przejdzie do końca.
Nie. Plik jest otwierany wyłącznie do odczytu i nie powstają obok niego żadne nowe pliki. Po analizie katalog jest bajt w bajt taki sam jak przed nią. Jeśli wolisz mieć pewność, zamiast wierzyć mi na słowo: zamknij Lightrooma, skopiuj katalog w inne miejsce i wskaż tę kopię.
Tak, na czas analizy. Przy otwartym Lightroomie najnowsze zmiany siedzą jeszcze poza katalogiem i wyniki byłyby niepełne. Zamknięcie programu zapisuje wszystko na miejsce.
Tak. Sprawdziłem to na własnym katalogu z lat 2009-2026: 46 GB, 457 036 zdjęć, 1 325 dni z aparatem, rekordowy dzień 8 931 zdjęć. Narzędzie nie wczytuje całego pliku, tylko sięga po potrzebne fragmenty, więc przy pomiarze wystarczyło 128 MB, czyli 0,27 procent katalogu.
Tak. Narzędzie nie zakłada, co fotografujesz, i nie porównuje Cię z nikim. Liczy wzorce z Twojego katalogu, a czego w nim nie ma, tego nie pokazuje. Pracujesz na stałych obiektywach? Nie zobaczysz planszy o zoomie. Robisz kilkanaście zdjęć dziennie zamiast tysiąca? Liczby dopasują się do Twojej skali.
Chrome i Safari, na Macu i w Windowsie. Nic nie instalujesz. Telefon odpada, bo katalog leży na komputerze, na którym wywołujesz zdjęcia. Przerzucanie go na telefon nic nie daje, otwórz stronę tam, gdzie pracujesz.
Ciebie nic nie kosztuje, nie ma konta ani płatności. Na pobranej grafice zostaje podpis shutterrecap.com. Przy sprzęcie z Twojego zestawienia bywają linki do sklepów, z których dostaję prowizję, jeśli coś przez nie kupisz. Ceny to nie zmienia, a takie linki są oznaczone.
Zostaw mail, a dam znać o nowych szablonach i statystykach. Pobieranie działa bez tego.
Najczęściej używany sprzęt w tym okresie. Obok każdej pozycji jest miejsce na link do aktualnej ceny.
PNG jest gotowy do publikacji. Podpis shutterrecap.com zostaje w stopce grafiki i prowadzi nowych fotografów do narzędzia.
Narzędzie zrobił Marcin Krokowski, fotograf eventowy z Warszawy. Zobacz jego zdjęcia.